A gdyby tak w łazience zrobić wszystko na opak. A gdyby tak zamiast wanny zafundować sobie olbrzymi prysznic z deszczownicą i zamiast płytek, szklane tafle ze spowitym mgłą deszczem tropikalnym. Może biorąc codziennie rano kąpiel udałoby nam się choć na chwilę przenieść wyobraźnią w jakiś bezkres dziczy, uwolnić myśli od codziennych trosk? A gdyby tak umywalka była z drewna, przyjemna w dotyku i dla oka, komplementująca piękno natury? Czy po takim poranku nie mielibyśmy więcej energii, by ruszyć do miejskiego buszu z ochotą? Może warto zatroszczyć się o azyl wytchnienia we własnym domu, od zgiełku, plastiku i chaosu? Czy żyjąc pomiędzy szarymi blokami, potrzebujemy jeszcze we wnętrzach betonowych ścian i uniwersalnej bieli? To dlaczego lubisz ogniska przy leśniczówce?